Strona 1 z 1

Brak kompresji - Passat 98r 1,6 benzyna

: 2016-08-05, 23:56
autor: Krystian1331
Witam wszystkich serdecznie

Jestem nowy i mam nadzieje ze dodałem post we właściwym dziale :)

Od ok. 4 miesięcy jestem w posiadaniu starego Passata 1,6 benzyna rok 97-98.. przebieg 280 tys i rośnie.

Od niedawna dzieje sie cos niedobrego i dziwnego a wiadomo chce to naprawic jak najtaniej tymbardziej ze przebywam za granica a tutaj koszta roboty czasem ( albo raczej często) przekraczają wartość auta <dobani2

Zaczęło sie tak że pojechałem na wakacje do Polski - ponad 1000 km w jedna stronę, w drodze powrotnej autko dostało trochę po garach - srednia 170km/h. Gdy dojeżdżałem do domu na pierwszym stopie go przytkało i zaczął kuśtykach trochę ale mu przeszło. Po kilku dniach znowu zaczął kulać ... Myśle sobie pewnie świece albo przewody, ale jeździłem tak dalej z braku czasu a autem jeżdżę od rana do wieczora... Później coraz gorzej... Rano zimny zawsze odpala od strzała a po przejechaniu ok 1,5 km dławi go i gaśnie zawsze na tych samych światłach rano :D pokaźniej musiałem go kręcić około 20-30 sek i odpalał na wolnych obrotach na 3 gary ale podczas jazdy tak jakby sie załączał ten zjebany...Jak podjeżdżałem pod sklep i go gasiłem i chciałem odpalić to od nowa musiałem go kręcić minute żeby załapał, jak załapał to nawet czasem tak jakby na 2 gary ze sie jechać nie dało... dziwne ze sprzęgło jeszcze mam... ale wyczułem go tak ze go gasiłem i odpalałem z 4 razy na nowo i chodził lepiej..
Auto cały czas użytkowałem aż w koncu postał chyba 3 dni i rano nie chciał w ogóle odpalić i nawet nie było słychać bezy łapał... wzielem sie za odkręcanie świec ale udalo mi sie odkręcić tylko 1... reszta tak zapieczona była ze klucz az mi wygieło... tą jedną wyczyściłem, wkręciłem i odpalił prawie odrazu. Mówie sobie - jestem w domu i zapitalam po nowe świece. próbowałem jeszcze raz odkrecić tamte których nie mogłem ale bez skutku a po drodze ujebałem gwint z tej pierwszej i sie załamałem...
Auto dopchałem na warsztat bo znowu nie chciał zapalić. Kazałem zrobić gwint i wymienić świece i kable WN. po 3 dniach dzwonie na warsztat a oni do mnie ze motor do wymiany... bez zastanowienia kazałem zostawic auto pod warsztatem otwarte z kluczykami ze sobie wieczorem odbiore a oni niech sie turlaja...
na drugim warsztacie zrobili to w 4 minuty i pierwsza próba...... auto odpaliło ale na 3 gary. na jednym cylindrze prawie 0 kompresji. mechanik mówi ze zawór ze wali po kolektorze i trzeba głowice ściągać itp itd ze to bedzie około 700 euro kosztować ( za auto dalem 800e)
Ja mu mówie ze auto raz chodzi lepiej raz gorzej ze to dla mnie dziwne troche i doszlismy do wniosku ze sie zawiesza ten zawór...
Odłączył mi zasilanie od wtrysku z tego cylindra i kazał tak pojezdzic jeden dzien i pozniej włączyć i zobaczyć co sie bd działo. wytrzymałem tylko do wieczora, podpinam i o wiele lepiej :D mówie zajebiscie 700e w kieszeni.
Pojezdziłem tak dwa dni i znowu na ciepłym minute go odpalam i chodzi na 3 gary i brak mocy a rano odpala od razu i ma wiecej mocy.

Nie kopci wiec to na 99% puszcza zawór a nie pierścienie
czasem słychac jak stzrela w kolektor

Bierze duzo wody.


Teraz pytania bo sie rozpisałem :D

1. czy to moze byc przez szklanki? Bo gadałem z jednym mechanikiem i mówił ze tak może być ze stary olej i coś tam zapycha bo rano zimny zawsze odpala.
2. co to moze byc bo nie che zwalac głowicy bo to koszta a szkoda mi auta na złom oddawać.
3. jezeli sie zwiesil zawór to da sie go zrobic bez sciagania głowicy?
4. jak myślicie co to może być


Pozdro :D

Aha zapomniałem dodac ze dzisiaj po całym dniu jezdzenia kiedy nic sie nie działo wracam do domu i podjechałem pod sklep. przychodze po 5 minutach i krece go 10 mint. jak załapał to na dwa gary. poczekałem 30 min az troszke ostygł. krece kręce odpalił na dwa i po 3 sekundach chodzi na 3 gary na wolnych a jak dodam gazu to na 4.

POMOCY !!


Ostatnio edytowano: minutę temu